To wyjątkowy plener. Wybraliśmy dzień spontanicznie, spoglądając za okno rano i stwierdzając, że to jest to. Ola i Daniel, zmęczeni nocnym skręcaniem mebli dali się wyciągnąć na wycieczkę w jedno z moich ulubionych miejsc na ziemi. W Mosznej spędzałam letnie wakacje na obozie jeździeckim, bo zanim zakochałam się w fotografii w głowie miałam tylko konie. Olę znam za to od liceum, spędziłyśmy trzy lata w tej samej klasie. Pamiętam, kiedy kupiłam swoją wymarzoną "pięćdziesiątkę" (obiektyw 50mm f/1.8) i to właśnie z Olą testowałam jej możliwości na boisku za szkołą. Kiedy poprosiła mnie, żebym była obecna na ich ślubie byłam zachwycona. To była wyjątkowa przyjemność towarzyszyć rodzinom i przyjaciołom Oli i Daniela w tym specjalnym dniu. Reportażem jeszcze się z Wami podzielę, tymczasem zapraszam do obejrzenia pleneru, który przyniósł mi mnóstwo radości i pięknych kadrów. Olu, Danielu - dziękuję.


Nie ma się co dziwić, że kalendarz już zapełniony :) Świetne zdjęcia!
OdpowiedzUsuńPiękna para :) Rewelacyjne zdjęcia :) Gratuluję !
OdpowiedzUsuń